Czym jest bodystocking?

Zdjęcie znalezione na stronie Tylkotwoje.pl

Jak wiadomo, świat mody jest bardzo szeroki. Czasami zupełnie nie zdajemy sobie sprawy z tego, że coś co jest dla nas zupełną nowością i ostatnim krzykiem mody, było popularne już wiele lat temu. Często bowiem zdarza się, że trendy modowe wracają po latach do łask. Właśnie tak się stało z bodystocking. Bodystocking to tak zwana druga skóra. Brzmi tajemniczo, prawda? I rzeczywiście tak jest. Ten rodzaj stroju zaczął być popularny jeszcze w latach sześćdziesiątych ubiegłego wieku. Pomysłodawcą tego typu strojów był Andre Courreges. Był on zafascynowany nowoczesnym światem, ogromnym rozwojem techniki i to właśnie te rzeczy najbardziej go zainspirowały do stworzenia serii futurystycznych strojów, w których niedługo potem zakochały się wszystkie kobiety. Tutaj warto wspomnieć o tym, że bodystocking to nic innego jak przylegające do ciała kostiumy. Początkowo zakrywały każdy fragment kobiecego ciała, nie licząc szyi, głowy, dłoni oraz stóp. Co więcej, był szalenie obcisły przez co doskonale podkreślał kobiece kształty. Nic wiec dziwnego, że bodystocking zaczął być bardzo, ale to bardzo popularny w branży bieliźniarskiej. We współczesnych czasach to właśnie w sklepach z seksowną bielizną możemy spotkać takie komplety. Bodystocking używane w sypialni różnią się jednak od tych, które można zobaczyć w lata siedemdziesiątych.

Różnią się przede wszystkim tym, że naprawdę bardzo często są wykonane z pięknej siateczki, która więcej odkrywa niż zakrywa. Co więcej, posiada liczne seksowne wcięcia, które zachęcają mężczyznę. Trzeba wiedzieć, że bodystocking zaczynają być w sypialni tak samo popularne jak tradycyjne gorsety czy komplety erotycznej bielizny. Rzadko bowiem zdarza się strój, który w tak doskonały sposób podkreśliłby wszystkie kobiece wdzięki. Co więcej, jest on lubiany także i przez same kobiety, które czują się nim bardzo seksownie i ponętnie. W takim stroju można zdobyć serce dowolnego mężczyzny, a przecież współczesnym, bardzo wyzwolonym paniom właśnie o to chodzi. Nie zapominajmy o tym.